Wpis
Pierwszy raz biorę udział w takiej akcji. Hmm... w ogóle to od niedawna bloguję :) Przy okazji pieczenia ciasta zmierzyłam się z moim kolejnym wyzwaniem kulinarnym - topieniem czekolady. Nie wyszło zbyt dobrze :) W sumie to udaje mi się dobrze stopić czekoladę, taką słabej jakości (z dużą ilością cukru i tłuszczu).
Gospodarz akcji: Tofka
Ciasto czekoladowe z bitą śmietaną
(wg przepisu Nigelli Lawson)
Składniki:
Roztopiłam czekoladę. Było z tym trochę problemów. Na początku robiłam to w rondelku, nad gazem (żadne tam kąpiele wodne czy coś - w moim przypadku to w ogóle nie wychodzi), czekolada trochę mi zmiękła. Potem próbowałam w mikrofalówce - też nie bardzo mi to wyszło. W końcu stwierdziłam, że dodam masło do takiej nie roztopionej ("zmiękłej"). A więc, gdy rozpuścisz czekoladę dodaj do niej masło i poczekaj, aż się rozpuści. Ja po dodaniu masła podgrzewałam dalej, do momentu, gdy i czekolada, i masło się roztopiły. Odstaw do przestygnięcia. Kiedy czekolada z masłem była letnia, ubiłam dwa jajka i 4 żółtka z 75 g cukru (5 łyżek), później dodałam do jajek czekoladę z masłem i delikatnie pomieszałam, następnie dodałam likier i skórkę z pomarańczy.
W drugiej misce ubiłam pozostałe po rozdzieleniu 4 białka. Kiedy w misce powstanie piana dodałam powoli cukier i ubijałam do momentu aż piana zrobi się błyszcząca i sztywna.
Następnie do ubitych białek dodałam na początek kilka łyżek masy czekoladowo-jajecznej. Resztę masy dodawałam powoli i mieszałam delikatnie, zupełnie jak w przypadku biszkoptu, żeby piana nie siadła. Jeśli o to chodzi to zrobiłabym to odwrotnie: białka do jajek z czekoladą, żeby nie obciążać piany z białek tą cięższą masą. Ale zrobiłam wg przepisu i wyszło bardzo smaczne.
Spód tortownicy (o średnicy ok 23-25 cm - u mnie 25cm) natłuściłam. Przelałam masę i włożyłam ją do rozgrzanego wcześniej piekarnika. Ciasto powinno się piec około 35-40 minut. Po tym czasie wyjęłam je i odstawiłam do wystudzenia. W miarę stygnięcia ciasto będzie opadać. I tak ma być. Ciasto wewnątrz jest ciężkie i bardzo czekoladowe.
Na koniec ubijamy śmietanę. Można przed ubijaniem dodać cukier waniliowy i ubijać razem z nim. Ubitą wykładamy na chłodne ciasto i posypujemy gorzkim kakao.
Bardzo fajny deser :) Nie chciałabyś go dodac do konkursu na moim blogu na przepis na deser? Do wygrania jest piekarnik i weekend dla 2 osób w Warszawie. Możesz w sumie dodać 3 desery, ale w osobnych komentarzach. Mam nadzieję, że nie pogniewasz się, że dodaję link - najwyżej usuń ten komentarz :)
gotowaniecieszy.blox.pl/2011/09/Konkurs.html
Pozdrawiam :)
:)
Poczytałam o twoich problemach z topieniem czekolady i pomyślałam, że podzielę się swoim doświadczeniem. Nie od razu odkryłam, że z czekoladą może być taki problem, że przy jej topieniu zaczyna gęstnieć, twardnieć i zmieniać konsystencję. Ale oczywiście zepsułam kilka wypieków zanim wpadłam na pomysł, żeby topić czekoladę w kąpieli wodnej w niezbyt wysokiej temperaturze. Wrzątek się tu nie sprawdza. Używam wody o temp. ok. 40-45 stopni i kończę topienie, kiedy czekolada jest rozmiękła, ale nie do końca płynna. Udaje się. A masło można dodać zawsze. Tylko po co, skoro czekolada sama w sobie jest bardzo tłusta.
I nie martw się tym, że czasem nie wychodzi :) powodzenia!!!
Ciasto wygląda pysznie i żałuję, że nie mogę go upiec we wrześniu :(